Ewa Matuszewska: Sześćdziesiąt trzy dni, siedemdziesiąt trzy lata

Ewa Matuszewska: Sześćdziesiąt trzy dni, siedemdziesiąt trzy lata

Można opuścić na zawsze rodzinne miasto. Bo za duże, za hałaśliwe, zbyt chamskie, już nie takie jak za dawnych, niekoniecznie dobrych, czasów. Można je porzucić w imię miłości, na przykład do Tatr.  Jednak jeden dzień w roku, niezależnie od tego, gdzie mnie zastanie, każe wrócić sercem i pamięcią do Warszawy. Pierwszego sierpnia, co roku rodzice zabierali mnie na tak zwane Powązki Wojskowe, gdzie obok mogił żołnierzy z pierwszej i drugiej wojny światowej, znajdują się mogiły obrońców Warszawy z roku 1920 i żołnierzy Powstania Warszawskiego. Czytaj więcej