Ewa Matuszewska: Sześćdziesiąt trzy dni, siedemdziesiąt trzy lata

Można opuścić na zawsze rodzinne miasto. Bo za duże, za hałaśliwe, zbyt chamskie, już nie takie jak za dawnych, niekoniecznie dobrych, czasów. Można je porzucić w imię miłości, na przykład do Tatr.  Jednak jeden dzień w roku, niezależnie od tego, gdzie mnie zastanie, każe wrócić sercem i pamięcią do Warszawy. Pierwszego sierpnia, co roku rodzice zabierali mnie na tak zwane Powązki Wojskowe, gdzie obok mogił żołnierzy z pierwszej i drugiej wojny światowej, znajdują się mogiły obrońców Warszawy z roku 1920 i żołnierzy Powstania Warszawskiego.

 

Wojny i powstania nie są najlepszą lekcją historii dla kilkuletniego dziecka, ale dziecko dorasta i pamięta. Nawet jeśli przyszło mu żyć w mieście, w którym mit szlachetnego zbójnika Janosika (mocno naciągany, niestety) jest żywszy niż pamięć o Powstaniu Warszawskim.

Odkąd mieszkamy w tym mieście, na pierwszego sierpnia zawsze wywieszamy biało-czerwoną. Początkowo sąsiedzi nie bardzo wiedzieli, z jakiej to okazji, teraz już się nie dziwią, choć sami flag nie wywieszają. Ale w Godzinie W rozlega się w całym mieście dźwięk syren, samochody (niektóre) zatrzymują się, zaś turyści na Krupówkach wydają się być nieco zdezorientowani.

Odkąd pamiętam, na temat zasadności wybuchu Powstania Warszawskiego toczy się spór historyków różnych opcji politycznych. Uratowało Polskę przed staniem się siedemnastą republiką ZSRR czy przyczyniło się do utraty elit i naraziło na niewyobrażalne cierpienia ludność cywilną stolicy? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, moja wiedza historyczna jest zbyt ułomna (mimo wielu lektur i rozmów z mądrymi ludźmi).

Wiem jednak, jaki wpływ miała legenda Powstania Warszawskiego na kształtowanie się etosu podziemia w stanie wojennym. I wiem, jak witano przy kwaterach powstańców na Powązkach Wojskowych tych, którzy przeżyli, podczas niezależnych od władz uroczystości 1 sierpnia. Za wolnej Polski za to na niektórych z nich gwizdano i buczano, bo ośmieli się mówić głośno o tym, że w naszym kraju źle się dzieje.

Tegoroczna, 73. Rocznica Powstania Warszawskiego przypada w wyjątkowo trudnym dla Polski momencie. Czy pamięć o powstaniu połączy Polaków? Czy stanie się zarzewiem kolejnego sporu i powodem do zarzucania inaczej myślącym zdrady narodowej?

Na te pytania też nie potrafię odpowiedzieć, ale coraz bardziej lękam się o los mojego kraju.

WARTO PRZECZYTAĆ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *