Maciej Serweta: Szybciej nie będzie

Kolejarz zawodowy. Mój rówieśnik jeżdżący na parowozach i nie tylko. Kolega z wrocławskich czasów. Musiał się dostać z Warszawy do Kielc. Pojechał autobusem.

Kolejarz? Autobusem, a nie pociągiem? Ano autobusem, bo szybciej i taniej. Nawet jeśli uwzględni się korki na szosie wylotowej z Warszawy. A na naszym podwórku? Nikt przy zdrowych zmysłach nie wsiądzie w starą jednostkę elektryczną i z własnej, nieprzymuszonej woli nie odbędzie „kolejowej drogi krzyżowej” do Krakowa. Bo autobusem taniej i mimo legendarnej hekatomby na zakopiance – szybciej.
Ach, gdzie te czasy, kiedy do Zakopanego śmigała legendarna „Lux Torpeda”!  Wtedy to się jeździło! Otóż,  jak się okazuje, szybciej wcale nie było, zaś szybkość Lux Torpedy to mit i „legenda ludowa”, powtarzana przez dziesięciolecia. Z błędu przytomnie wyprowadził mnie pomysłodawca oraz inicjator kampanii “Pociąg –Autobus – Góry”, Piotr Manowiecki.
„Lux Torpeda” z Krakowa do Zakopanego jechała 2 godziny i 43 minuty. Tak więc twierdzenia, że jeździła 2 godziny 10 minut, czy nawet poniżej dwóch godzin – mijają się z rzeczywistością. A rzekomy rekord szybkości to była jedynie jazda testowa spalinowego zespołu trakcyjnego.
W nocy 18 marca 2017 odbył się pierwszy przejazd testowy pociągu dużej prędkości Pendolino na trasie Kraków – Zakopane. PKP Intercity pierwotnie chciało przedłużyć obieg składów kursujących na trasie Gdynia – Kraków o Zakopane właśnie.
Jednakże ze względu na nieatrakcyjność godzin przyjazdu i odjazdu pociągów w tej relacji rozważana jest opcja uruchomienia Pendolino tylko na odcinku Kraków – Zakopane. Stąd właśnie marcowe testy ED250 na podhalańskich stalowych szlakach.
Tylko co z tego? Osobiście widziałem w tzw. SEPE (System Ewidencjonowania Pracy Eksploatacyjnej), że czas przejazdu Pendolino na trasie Kraków – Zakopane (dość szarmancko oznaczonego symbolem ED250 – gdzie owo magiczne 250 to prędkość maksymalna włoskiego ustrojstwa) ani na jotę nie różnił się od czasu przejazdu zwykłego pociągu elektrycznego EN57 i wynosi 3 godziny 16 min. Nie dziwi mnie więc, że pociągi przyjeżdżające do Zakopanego przywożą pracowników kolei i… powietrze.
Rok 2021 to podobno data zakończenia wszelkich prac remontowych na tak zwanej „starej zakopiance”. Zaś od 25 lat, czyli od ćwierć wieku trwa przepychanka w sprawie budowy nowej linii kolejowej na odcinku Podłęże – Piekiełko. Podobno po tych zabiegach czas podróży koleją do Zakopanego skróci się do 90 minut.
Jak na razie zwycięzcą jest autobus i jego 2 godziny 30 min na Dworzec Główny w Krakowie. A my, póki co, możemy sobie jedynie opowiadać legendy, że kiedy w perony zakopiańskiego dworca wjechał pierwszy pociąg, kilku fiakrów na znak protestu zdjęło spodnie i wypięło się tyłem w kierunku wjeżdżającego składu, bajki o „Lux Torpedzie”, elektrowozie serii EU07, który sam się odhamował i pognał „w dół” do Nowego Targu, elektrowozie ET 21, który z kolei odwrotnie niż poprzednik, zatrzymał się na rondzie przed dworcem i wreszcie Witkacym, sprawcą wykolejenia składu towarowego.
Bez gruntownego remontu i kompleksowej modernizacji całej infrastruktury nie ma co marzyć o skróceniu czasu podróży w relacji Kraków – Zakopane. Szybciej nie będzie. Nawet Pendolino.
Fot. Maciej Jonek

One thought on “Maciej Serweta: Szybciej nie będzie

  • 23 listopada 2017 at 2:08 pm
    Permalink

    Pendolino – wahadełko. Otóż właśnie na tych podhalańskich szlakach system, którego nie zamontowano w Pendolino (system wychylnego pudła niwelujący siłę odśrodkową na zakrętach i pozwalający jeździć po krętych trasach o 30 a nawet 50% szybciej) przydałby się najbardziej.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *