Nie tylko „stopnie wyrąbane w ścianie wiatru”…

Muzeum Tatrzańskie  zaprasza na promocję książki „Sztambuch Michała Jagiełły”. Piątek. 7 lipca 2017, godz. 18.00, Galeria Sztuki XX wieku w willi Oksza.

 

„Sztambuch Michała Jagiełły” opracował Rafał Monita, wydało zaś Wydawnictwo Astraia. Publikacja jest zbiorem wspomnień i świadectw osób z kręgu warszawskiego i zakopiańskiego, nie mogło też zabraknąć wspomnieć ze świata taternickiego. Spotkanie poprowadzi Rafał Monita, który we „Wstępie” pisze: „Pomysł na Sztambuch zrodził się jeszcze w lutym.  Właśnie wtedy, w Zakopanem, na fali niedowierzania, że To się stało. Na zakopiańskim cmentarzu spotkałem osoby, którym Michał był bliski, które go znały, doceniały, dla których wiele znaczył. Czy mielibyśmy pozwolić  ulecieć tej pamięci?”.

Michała w dobrej pamięci zachowali, między innymi,  Izabela Cywińska, Teresa Jabłońska, Jan Krzysztof,  Jarosław Mikołajewski, Stanisław Opiela sj, Wacław Oszajca sj, Apoloniusz Rajwa, Bogusława Sochańska,  Leszek Szaruga, Wiesław A. Wójcik i wiele innych, znaczących dla kultury polskiej osób.

Mam i ja wspomnienia związane z Michałem. Nasze pierwsze spotkanie nie zapowiadało dłuższej znajomości. Kończyłyśmy właśnie z Wandą Rutkiewicz (w bólach i znoju) jej górską biografię „Na jednej linie”, zaś Michał miał być jednym z recenzentów naszej książki (wybór Wandy, ja wybrałam Edwarda Redlińskiego, reportera i pisarza):

„Ponieważ Wanda nie może zrobić tego osobiście, zobowiązuję się dostarczyć kopię książki również Michałowi Jagielle. Udaję się do gmachu KC, z ostentacyjnie przypiętym do białej indyjskiej bluzki (prezent od Wandy) znaczkiem „Solidarności”.  Właściwie nie wiem,  co chcę tym gestem udowodnić i komu, ale jakoś lepiej się czuję dzięki niemu. Nasz recenzent jest uprzejmy, choć zarazem nieco chłodny. Cóż, znajdujemy się po dwóch stronach barykady. Tego letniego, upalnego dnia żadne z nas nie mogło sobie w najśmielszych nawet rojeniach wyobrazić, że minie jeszcze kilka miesięcy i znajdziemy się po tej samej stronie”.

Potem spotkań i rozmów było wiele, w Warszawie i w Zakopanem, zawsze dla mnie znaczących, za każdym razem poszerzających o coś nowego moją wiedzę o górach i pisaniu. Przez wiele lat mieliśmy też tego samego przyjaciela i wydawcę, Wiesława Uchańskiego, prezesa Wydawnictwa Iskry.

Dobrze się stało, że o Michale tak wiele osób pamięta, że ich pamięć została utrwalona, że nie zostaną po Nim tylko „stopnie wyrąbane w ścianie wiatru”.

Tekst: Ewa Matuszewska

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *