Tadeusz Klimczak: O pożytkach i powinnościach właściciela zabytku

Zabytek. Czym jest, jaka jest jego istota? Czy i jaki ma sens sztuka uprawiania opieki nad zabytkami?Żeby odpowiedzieć na te pytania,  musimy wkroczyć na teren rozważań o egzystencjalnej wadze. Będziemy musieli pytać o naszą tożsamość i – co za tym idzie – o sens ludzkiego życia. Tym, co czyni przedmiot zabytkiem, nie jest ani on sam, ani nawet (jak wielu byłoby skłonnych pobieżnie zastanowiwszy się sądzić) jego wiek. Gdyby te elementy czyniły z przedmiotu zabytek, to najcenniejszymi zabytkami świata byłyby proste kamienie polne – wszak każdy z nich liczy co najmniej parę setek tysięcy lat.

Ten sam jednak kamień – jeśli znajdziemy na nim tylko ślad muszli – bardziej jesteśmy skłonni postrzegać jako wyjątkowy obiekt historyczny. Dlaczego? Bo oto dostrzegamy w tym kamieniu świadectwo chwili, ślad indywidualnego życia. Oto dotykam palcem przedmiotu naznaczonego piętnem istoty, która tu była tysiące lat temu. Istoty konkretnej, której życie kiedyś się zaczęło i kiedyś skończyło, istoty obdarzonej własną tożsamością, wyróżnionej z otoczenia, posiadającej swój niepowtarzalny kształt, niepowtarzalną historię. Doznaję iluminacji – już wiem, że nie jestem przypadkową drobiną zawieszoną w czasoprzestrzeni, ale uczestnikiem continuum istnienia, mam swoje miejsce w historii gatunków.

To oczywiście tylko przykład modelowy – skrajny, przejaskrawiony – ale ujmujący istotę rzeczy. Oczywiście właściwą domeną badaczy i pielęgniarzy prawdziwych zabytków nie jest spuścizna przedwiecznych ślimaków, ale ludzi. Obcując z zabytkiem, wytworem ludzkich rąk i myśli, stajemy się świadomi uczestniczenia w dziejach, wiemy jakich mieliśmy (w sensie dziedzictwa kulturowego) przodków, lepiej rozpoznajemy nasze miejsce (jako aktorów, a może tylko statystów) w teatrze życia.

To właśnie dzięki takiemu (między innymi) rozpoznaniu kształtuje się nasza osobista, indywidualna tożsamość, czyli nasze poczucie osobistej odrębności. Wszak to, że ja – ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna – wyglądam, jak (pożal się Boże) wyglądam, nie czyni mnie osobą świadomą swej tożsamości. Tę świadomość daje mi pamięć, wspomnienia, osobisty związek ze zdarzeniami minionymi.

Na moją tożsamość składa się pamięć doznań własnego życia, pamięć o najbliższych osobach, pamięć rodzinnego domu, grupy społecznej, państwa, narodu – słowem historia (w kategoriach przyczynowo – skutkowych i emocjonalnych) mi najbliższa. Z tej pamięci czerpię swoje poczucie wartości, godności, łagodnej pewności siebie. Ta pamięć bywa zawodna, ułomna, skromna, niepełna. Ale ta pamięć to moja zbroja ze szlachetnej stali, którą tym trudniej przebić, im pełniejsza, im lepiej rozpoznana.

I oto waśnie jednym z najważniejszych budulców tej pamięci – fundamentu naszej tożsamości – jest zabytek – szansa na tę iluminację, oświecenie ukazujące nam nasze uczestnictwo w historii, kulturze, otwierające przed nami drogę przyjaźni, czasem sporu i wojny z tymi, którzy dawno odeszli. Dzięki tej iluminacji nasza zbroja staje się i bardziej odporna i bardziej nieskora do zaczepnej wojny. Chwała zabytkom!

Fot. Paweł Pełka /Tygodnik Podhalański

One thought on “Tadeusz Klimczak: O pożytkach i powinnościach właściciela zabytku

  • 8 maja 2017 at 8:51 am
    Permalink

    Piękny humanistyczny tekst. Ukłon dla Autora.
    Życzę powodzenia nowemu przedsięwzięciu i wierzę, że wysoki poziom zostanie utrzymany, bo niestety coraz trudniej o dobre, głębokie teksty, nie pozostawiające człowieka obojętnym.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *