Zakopane: Święto górali świata

Dla przypomnienia – mój felieton z sierpnia 2013 „Festiwalowych wspomnień czar po mojemu”: Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich zaistniał w moim życiu na początku lat siedemdziesiątych w sposób dość nietypowy.

Zanim obejrzałam jakikolwiek koncert, z festiwalem spotkałam się po raz pierwszy na…Krupówkach, gdzie rozstawiano stoiska twórców ludowych.

Kiermasz był jedną z imprez towarzyszących festiwalowi i okazją do zaopatrzenia się w kierpce, drewniane świątki, obrazki na szkle malowane i wiele innych, pięknych i oryginalnych wytworów ludowej sztuki podhalańskiej. Do dziś mam w domu wełniane kilimki, drewniane tace i gliniane ptaszki. Najpierw w Warszawie przypominały mi czas wakacji, a teraz w Zakopanem budzą tęsknotę za taką formą ubogacenia festiwalu.

Bo kiermasz sztuki ludowej, organizowany corocznie na Górnej Równi Krupowej nie za bardzo jest po drodze turystom (zapewne ku zmartwieniu wystawców), a i klimat ma nieco inny. Dziś na Krupówkach zamiast stoisk z pracami twórców ludowych zatrzęsienie ogródków letnich, niemal każdy lokal gastronomiczny latem poszerza swoje terytorium.

Kolejne, już prawdziwe spotkania z festiwalem, odbywały się corocznie podczas studenckich wakacji, które tak zawsze planowałam, by znaleźć się pod Tatrami podczas międzynarodowego święta górali. Mieszkałam wówczas w Kościelisku, na Wojdyłówce, komunikacja PKS była w miarę regularna, choć ostatni kurs z Zakopanego na Wojdyłówkę był stanowczo zbyt wcześnie i trzeba było wędrować nocą do domu, jeśli chciało się obejrzeć wieczorne koncerty. Ale te nocne wędrówki przy księżycu do dziś pamiętam.

Tamte festiwale we wspomnieniach wydają się barwniejsze, radośniejsze, bardziej widoczne w mediach i w Zakopanem, może dlatego, że pamięć idealizuje czas przeszły. Z teraźniejszością bywa nieco gorzej, o czym przekonałam się, gdy w roku 2007, w pewnym sensie przypadkiem, stałam się pełniącą obowiązki dyrektora Biura Promocji Zakopanego, będąc jednocześnie rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta Zakopane.

Największym wówczas wyzwaniem stała się organizacja XXXIX Międzynarodowego Festiwalu Ziem Górskich. Wprawdzie od strony organizacyjnej działał Grzegorz Buczulski, artystyczną pieczę sprawowała Stanisława Trebunia-Staszel, przy pomocy całego zespołu od lat pracującego przy festiwalu, ale faktury ja podpisywałam, co do dziś wspominam niczym maturę z matematyki (zdaną mimo wszystko).

Najbardziej utkwiła mi w pamięci znakomita scenografia Marka Szali – prawdziwe głazy, żywe smreki i kosodrzewina połączone z białymi hortensjami o drobnych kwiatkach. Z tą scenografią też było trochę kłopotów po zakończeniu festiwalu, ale teraz warto tylko pamiętać, jak z „Chuścianej Izby”, czyli namiotu festiwalowego, dzięki scenografii widzowie przenieśli się w Tatry.

Kolejne doświadczenie festiwalowe to publikacja mojego autorstwa (przy współpracy Agaty Pacelt), wydana z okazji czterdziestolecia festiwalu – „Festiwalowych wspomnień czar. Od Święta Gór do 40. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich”. Jak się okazało, archiwum festiwalowe było raczej niekompletne (delikatnie mówiąc), trzeba było więc żmudnie przekopywać się przez prasę z tamtych lat, co dzięki pomocy ówczesnego dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej Mieczysława Mantyki, okazało się nie tak traumatycznym doświadczeniem. Przeprowadziłam też sporo rozmów z organizatorami festiwali sprzed lat, dzięki ich wspomnieniom ta wielce zasłużona dla polskiej kultury impreza stała się dla mnie bardzo bliska.

Ani się obejrzeliśmy, a już mamy 45. Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich. Mierząc latami ludzkimi, wiek to wprawdzie dojrzały, ale pozwalający na artystyczne poszukiwania, zdobywanie nowych doświadczeń i wciąż rokujący nadzieję na przyszłość. Tego życzę festiwalowi, mając troszkę satysfakcji, że i ja mam swoją cząstkę w jego historii.

PROGRAM MFZG 2017

Fot. Magdalena Pomierska (wyróżnienie w konkursie fotograficznym „Siła żywiołu”)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *